Wojtek Pilichowski

Pilichowski_foto10_soundeditDotychczas wydał osiem płyt, plus cztery koncertowe,
z których trzy doczekały się wydawnictwa DVD. Artysta sygnuje swoim nazwiskiem cztery „szkoły
gry na gitarze basowej”. Jako muzyk sesyjny nagrał ponad 200 albumów,
z czego większość z największymi gwiazdami polskiej sceny. Podczas Soundedit wystąpi w sobotę,
25 października.

Pierwsze solowe wydawnictwo zatytułowane: „Wojtek Pilichowski” ukazało się pod koniec 1994 r. Zaraz później płyta Woobie Doobie z Wojtkiem Olszakiem, Michałem Grymuzą, Michałem Dąbrowką i Mariuszem „Fazim” Mielczarkiem. Wraz
z nagraniami przyszły pierwsze nagrody i wyróżniania,
w tym dla najlepszego basisty.

– Pracowałem z wieloma wykonawcami, między innymi przy „Dotyku” z Edytą Górniak, z Kasią Kowalską nagraliśmy „Czekając na…” z hitem „Coś optymistycznego”. Mój pierwszy album koncertowy stworzyłem z Woobie Doobie – „Jazzga Live”. To było duże wyzwanie techniczne – mały klub w Łodzi i plątanina kabli nikt do końca nie wiedział, co z tego wyjdzie, ale się udało! – wspomina Wojtek Pilichowski

Muzyk jest także uznanym wykładowcą gitary basowej. Pełni funkcję dyrektora artystycznego Warsztatów
w Muzycznej Owczarni. Za granicą prowadzi zajęcia przy okazji festiwali, m.in.: Bass Player Live w Nowym Jorku czy Euro Bass Days w Veronie.

Był trzykrotnie nominowany do nagrody Polskiej Akademii Fonograficznej. Przez czytelników magazynu „Gitara i Bas był siedmiokrotnie wybrany najlepszym polskim basistą. Czterokrotnie otrzymał nagrodą Play Box, którą przyznają Polskie Rozgłośnie Radiowe.

Aktualnie działa w: Pilichowski Band, Borysewicz – Kukiz, Jan Bo, Woobie-Doobie.

„INTRO” to tytuł najnowszego albumu Wojtka Pilichowskiego. Nikomu jeszcze nie udało się połączyć w taki sposób jazzu z brzmieniami gatunku elektro. Wirtuozeria instrumentalistów przeplata się z autentycznymi
w swoim przekazie głosami wokalistów oraz brzmieniami nie tylko z krainy elektro. Wyjątkowe aranżacje utworów na instrumenty elektryczne, akustyczne i wirtualne, zostały stworzone przez Wojtka Pilichowskiego i Tomka Świerka. Całość produkcji dopełnia fenomenalne brzmienie wykreowane przez Tima McDowel’a
w jego Chartside Studio w Nowym Jorku

– Muzyka to wolność. Frazes – wiem, ale w moim przypadku to dosłowność. Po tych dobrych kilku latach mogę śmiało powiedzieć, że człowiek muzyk poznaje siebie wtedy, gdy zostanie sam z swoją nutą. Dlatego tworzę i gram zawsze z jednym ważnym przesłaniem w głowie szukać. – kończy muzyk.

Podczas tegorocznego Soundedit muzyk wystąpi w sobotę, 25 października w Klubie Wytwórnia.
Koncert rozpocznie się ok. godz. 23:15.

Zdjęcie: Paweł Zdybel